Długa droga przede mną...

piątek, 6 grudnia 2013

Żeby nie było ...

... że znowu znikłam na długo.
Jestem cały czas tylko zagoniona nieco. Nie mam kiedy ogarnąć moich ostatnich skromnych urobków więc pochwalę się dziełami mojej zdolnej córuni:


  






Chciałabym powiedzieć: ma dziewczyna talent po mamusi ... ale kłamać
nie wolno! Ja mam talent do rzeczy użytkowych: sweterek, czapka, rękawiczki, no w porywach ewentualnie serwetki udziergam. Biżuterię potrafię tylko prezentować na mojej (nie)skromnej osobie :-)
PS. Te serwetki pod biżuterią to właśnie moje dzieła - jeszcze panieńskie,
a co? Już wtedy pracowita byłam :-)
I to by było na tyle dzisiaj. Do następnego, mam nadzieję niedługo.
Bogatego i hojnego św. Mikołaja wszystkim życzę!

wtorek, 12 listopada 2013

Szkatułka na skarby i ...

Wydziergałam sobie taką szkatułeczkę. Trochę miałam kłopotów ze znalezieniem foremki i usztywnieniem jej. W końcu padło na sąsiadkę, miała takie serduszko porcelanowe ... pożyczyłam i wdziałam na nie swoje niciane serce do wysuszenia.
Co mam w niej schować? Przecież wszystko będzie widoczne jak na dłoni :-)




Tutaj jest to tytułowe "i ..."




Ręce nie miały zajęcia, wełenka nie miała innego zastosowania - zaczęłam motać i po kilku próbach udało się, na palcach też można dziergać :-)
Mam plan co z tego zrobić ale jak to u mnie, wszystko oczywiście musi się odleżeć i nabrać mocy urzędowej.

Trochę mi się porobiło pod górkę z jutrzejszym spotkaniem robótkowym... muszę szybko myśleć jak rozwiązać problem. Nie wyobrażam sobie coby mnie zabrakło na nim :-(

środa, 6 listopada 2013

Porobiło się ...

Moje twórcze życie płynie od spotkania do spotkania - na Wyspie Młyńskiej w Bydgoszczy, oczywiście w kawiarni Strefa. Jesteśmy tam jak u siebie - obsługa miła i serdeczna, znająca już nasze gusta kulinarne - prawie na pamięć :-)

Niesamowite jak taka silna grupa rękodzielnicza wiąże i uzależnia!

Kolejne spotkanie już 13 listopada, tym razem będzie to środa. 
Godzina bez zmian 15,30. 

W naszym zespole zadomowiła się na dobre Zosia, a i inna miła dziewczyna obiecała niebawem do nas dołączyć. Cieszymy się bardzo, bo jesteśmy towarzyskie duszyczki.
Czekamy ciągle na nowe uczestniczki, chociaż uczestników męskich też przyjmiemy entuzjastycznie do naszego grona :-)

Niestety ostatnie spotkanie na razie bez fotek, musimy poczekać aż mój sprzęt odda mi to, co uwieczniłam. Chyba nie dam rady sama sobie z tym poradzić i muszę poszukać pomocy u fachowca :-)

Pomoc dzisiaj uwolniła zdjęcia - jednak są słabej jakości, bo robione komórką. Trudno, są jakie są i inne nie będą, oto one:


Dobra kawka nie jest zła :-)


Moje trzy aniołki prężą skrzydełka przed pójściem do nowego domu.


Paulina prezentuje fajną szydełkową czapkę :-)


Ciąg dalszy prezentacji czapki ... Zosia jest ponad to - dłubie pracowicie swój szalik.

Basia dzielnie "koralikuje" - tłumaczy coś Ani ... ja tam nic nie wiem, bo na razie nie mam serca do koralików! Posiadać biżuterię koralikową chciałabym chciała ...ale robić jeszcze nie bardzo :-)))

Do następnego spotkania w Strefie!

niedziela, 3 listopada 2013

Następne ...

... spotkanie w kawiarni Strefa!
Już we wtorek 5.11.2013 rok.
Dziewczęta zmobilizujcie się i na godz. 15,30 stawcie się w komplecie :-)

Wróciłam dzisiaj z miejsca wiecznego spoczynku moich bliskich.
Smutne to i zarazem radosne święta - Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny.
Smutne, bo nie ma już obok nas tylu kochanych osób, a radosne - bo wspomnienia o Nich są zawsze ciepłe, no i ta nadzieja spotkania się z Nimi w niebie ...

poniedziałek, 28 października 2013

niedziela, 27 października 2013

Co to ja chciałam?

A! Już wiem - pochwalić się moją pracowitością :-)
Jak na takie długie milczenie to sporo natworzyłam.
Oto toto co wyszło spod moich łapek:


Mitenki - dwie na jednym drucie (z żyłką) da się zrobić!


Tutaj pokazuję jak wygląda ich ułożenie w trakcie dziergania.


No i gotowe - tylko, że ich już nie mam... poszły na służbę do pewnej Ani, co to Jej rączki marzły :-)
Co tam, już drugą parę sobie zrobiłam ale nie będę się chwalić (bo ja skromna jestem przecie).


No i moja opaska na głowinkę. To już druga. Pierwsza w ciągu zeszłego sezonu rozciągnęła się nieco i teraz sprułam ją i zrobiłam mniejszy obwód... zobaczymy czy będzie pasować.
Poza tym zrobiłam kilka drobiazgów: dwa aniołki przestrzenne, jednego płaskiego na ścianę i serduszko-puzdereczko. Tylko to nabiera mocy urzędowej - trzeba by było usztywnić, a ja zabieram się za to jak sójka za morze.
I jeszcze jedno - ten pomysł z mitenkami to oczywiście nie jest mój... to na blogu U Antoniny http://uantoniny.blogspot.com/ znalazłam opis i go wykorzystałam. Serdecznie dziękuję Antoninie i wszystkim zdolnym dziewczynom za dzielenie się swoimi umiejętnościami. Pełen szacuneczek!

wtorek, 24 września 2013

Na gorąco :-)

Spotkanie robótkowe dzisiejsze:




  





Co tu dużo gadać, było super - robótki, rozmówki, prezenty, porady praktyczne.
Dziewczyny jak maliny to widać - piękne i pracowite :-)
Na ostatnim zdjęciu szydełkowe dzieło Basi (to nie moja wina, że bez głowy - sama prosiła o jej ucięcie).
Szkoda, że do następnego całe dwa tygodnie trzeba czekać ;-(

wtorek, 17 września 2013

Pracowite jak pszczółki

Długo to trwało ale w końcu pokazuję nasze BYDGOSKIE
spotkanie robótkowe z 10.09.2013r.


 Miejsce spotkania było wyjątkowo inne, nazwy tej miłej kawiarenki zapomniałam ale wystroju wnętrza zapomnieć się nie da.


Dziewczyny pracują, a ja robię zamieszanie z aparatem :-)
W tle widać panią, ciekawą co też my wyrabiamy.
To tak w wielkim skrócie, bo następne spotkanie tuż, tuż - mam nadzieję,
że będzie więcej fotek i gotowych prac do pokazania.

Tak dla przypomnienia zainteresowanym i nowym chętnym 
- 24.09.2013r. - kolejne spotkanie bydgoskich wspaniałych, twórczych
i pracowitych dziewczyn. Godzina 15,30
Wyspa Młyńska - kawiarnia Strefa.
Już nie mogę się doczekać, pa!



wtorek, 27 sierpnia 2013

Odbyło się dzisiaj...

... kolejne bydgoskie spotkanie robótkowe. Nie wiem już które ono - dla mnie było drugie, już czekam na następne :-)
Fajne dziewczyny mieszkają w Bydgoszczy i okolicach. Każda wszechstronnie utalentowana i żadna technika rękodzieła nam niestraszna! Może troszkę przesadzam ale niewiele.
Co ja tam będę dużo pisać, pokażę zdjęcia bo dzisiaj pamiętałam o aparacie.
Oto dziewczyny w akcji:







Przeglądają wykroje i szykują się do szycia jesiennych kreacji.
No cóż, lato powoli odchodzi więc trzeba się przygotować do zmiany garderoby.


 Najmłodsza uczestniczka naszych spotkań Amelka. Tutaj na kolanach u mamy ale wszystkie pracowite ciocie lubi z pewnością równo ;-)
Super pojętna dziewczynka - w lot wszystko rozumie i uroczym uśmiechem wspiera nas podczas szału szydełkowo-igiełkowo-koralikowo... 


No i moje wypociny, z którymi nie wiedziałam co zrobić żeby utworzyły jedną całość. Basia wzięła sprawę w swoje ręce... najpierw, ku mojemu przerażeniu spruła cały kawał mojej robótki, a potem połączyła  elementy razem. Mam nadzieję, że zrozumiałam wszystko i dalej będę sobie radzić sama. 

No i to by było na tyle :-)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Cieszę się ... jakby mi kto w kieszeń narobił :-)


A oto powód mojej radości: nareszcie znalazłam to, czego od dłuższego czasu szukałam:

Spotkania Robótkowe w Bydgoszczy

Kolejne nasze spotkanie odbędzie się 27 sierpnia o godzinie 15:30, punkt spotkania - Wyspa Młyńska, kawiarnia "Strefa" :)
Temat spotkania: koraliki, bransoletki, frywolitki, druty!!
Serdecznie zapraszamy wszystkich chętnych!!


W ostatnim takim spotkaniu już brałam udział i mam nadzieję na kolejne coraz owocniejsze.

sobota, 27 lipca 2013

Jestem!

Wiem, wiem...
Długo nic nie pokazywałam ale jakieś drobiazgi dzielnie dziergałam.
Między innymi te "ocieplacze" na butelki. Może moje nalewki będą dzięki takim ubrankom lepiej smakowały? Chociaż nie narzekam, lubię każdą
z moich naleweczek :-)




Inspiracją do tej robótki był blog Kącik Sznurka i Szydełka.

Jak się podobają? Głupie pytanie ... zawartość powinnam podać 
do degustacji, a nie pokazywać cukierek przez szybkę :-)
Do następnego, może ktoś jeszcze pamięta mój adres, pa!



środa, 20 lutego 2013

Trochę staroci...

Jak nie ma się czym nowym pochwalić, to piękną starzyznę pokażę :-)
Właściwie, to nie wiem czemu dopiero teraz to robię, nie wolno ukrywać piękna przed innymi, niech każdy nacieszy swoje oczy.
Tak w wielkim skrócie:


Firanka haftowana na sieci.


Obrus, też na sieci - tutaj jeszcze u poprzedniej właścicielki.


A na tym zdjęciu - tak się prezentuje na moim stole!
Oba skarby są w moim posiadaniu dzięki wielkim serduszkom pewnych pań, które już nacieszyły nimi oczy. A ja jestem przeszczęśliwa dzięki Nim. Tak po prawdzie, mam mnóstwo rzeczy które otrzymałam bezinteresownie - dla niektórych są to stare graty, a dla mnie skarby ogromne! Myślę, że dużo osób zgadza się ze mną w tym temacie.

A teraz ... 



...dla odmiany pokażę stare wzory w nowym wykonaniu. 
Wzory pochodzą z książki SERWETY - WERY TUSZYŃSKIEJ. Ledwie się te kartki kupy trzymają, bo wydane w 1965 r. ale myślę, że jeszcze posłużą niejednej dziewiarce. Mam też książkę SERWETY NOWE WZORY - STEFANII MARTYNIAK wyd. 1962 r. - ta dopiero jest w strzępach ale chyba dam radę coś z tego poskładać. 




Jak się podobają? Myślę, że nie trzeba słów - buzie szeroko otwarte z zachwytu :-)
Dobrze, dobrze, chwalę się nie swoim dziełem ... te dwie serwety wykonały pracowite i zdolne rączki siostry mojego męża - Emilki. Ona też prowadzi moje niewprawne ręce po tajnikach drucianych serwetek - więc niedługo pochwalę się też moimi wyrobami. 

Pozdrawiam wszystkich gości i zapraszam, można podziwiać do woli, wstęp nieograniczony o każdej porze dnia i nocy :-)


sobota, 19 stycznia 2013

Prośba o serce

Jeśli mogę... proszę zajrzyjcie tam:


http://bagraga.blogspot.com/2013/01/za-gosem-serca.html

Sen zimowy?

Nie, to nie sen. Szczęśliwa, że tyle śniegu wokół wykorzystuję każdą wolną chwilę na bieganie po lesie. Ja bym chyba mogła tam zostać na stałe... gdyby tylko łóżeczko, łazienka, laptopek... mogły zamieszkać ze mną :-)
Oto dowody mojej szczęśliwości:




Czy nie wspaniała sceneria? Gdyby ktoś chciał zaprzeczyć, to ja jednak powtarzam: wspaniała!

Teraz z innej beczki, tzn. nie z beczki tylko ze skarpetki :-)))
Jako, że po takich wyprawach apetyt mi bardzo dopisuje, poczyniłam wędlinkę dojrzewającą, czy jak tam ją zwał! Po całym procesie "produkcyjnym" wygląda ona tak:



Może zdjęcia nie oddają jej apetycznego wyglądu (a smaku i zapachu na pewno nie) ale możecie mi wierzyć na słowo, że smaczna. Wejdzie na stałe do mojej kuchni ten przepis. Już wszedł, następne partie miąska oczekują
w lodówce :-)
Żeby tylko nie było, że ja taka zdolna jestem... przepis pochodzi z przepastnych głębin internetu - dokładnie wzięłam go stąd: http://kuchniaaleex.blogspot.com/2010/12/dojrzewajaca-poledwica-wg-aleex.html



No i byłabym zapomniała... takie aniołki fruwały pod moim sufitem w święta, a pośrodku królowała moja pierwsza, w pocie czoła wydziergana bombka.
Nie podoba mi się zbytnio ale jako że zrobiłam ją osobiście - jestem z niej dumna! Myślę nad innymi towarzyszkami dla niej ale to jakoś tak dopiero
w grudniu chyba?!
I postaram się częściej zaglądać (do siebie) bo inne blogi obserwuję na bieżąco, żeby mi co ciekawego nie umknęło niechcący :-)